blog… reaktywacja

Dużo wody musiało upłynąć w Wiśle, by blog miał szansę ponownie ożyć. Stary blog, w założeniu, miał informować głównie o ciekawostkach i nowościach ze świata animacji. Czasy się zmieniają, ludzie się starzeją, co ostatecznie prowadzi także do zmiany w planach dotyczących blogu.

O czym więc będzie blog? Idąc na łatwiznę mógłbym odpowiedzieć, że o wszystkim. I chyba bym nie minął się za bardzo z prawdą. Nie będę ograniczać się do jakiejś konkretnej tematyki. Może łatwiej napiszę czego na blogu zabraknie. Nie będzie sweetfoci z łazienki (lub łazienek) – może jeszcze przemyślę tę kwestię, politykowanie będzie bardzo ograniczone – no chyba, że jedynie słuszna partia padnie przed wyborami, oby – a także powinno zabraknąć przemyśleń egzystencjalnych – na to jest miejsce poza blogiem. Jeśli weźmiemy pod uwagę tę listę ‚ograniczników’, to trzeba zauważyć, że tematów do poruszenia jest całkiem sporo. Będzie o muzyce, szachach, Napoleonie, programowaniu, projektowaniu, typografii, kosmosie, starych (!?) komputerach, grach, ciuchach, itd. To na razie tyle. Więc nie pamiętam, ale zapewne lista ta będzie rozszerzona.

Nie spodziewam się tłumów na blogu i ton komentarzy, więc zapewne będę pisać dla siebie. Ot taki dziennik w stylu Adriana Mole’a.

Pozostała jeszcze kwestia nazwy blogu. Hmmmmmm. Tu miałem / mam problem. Każda nazwa byłaby idiotyczna – mniej lub bardziej. Ponieważ wszystko zaczyna się od niczego, pustki, przyjmijmy, że na razie zadeklarujemy – jak to ładnie określa się w programowaniu – sobie właśnie taki pusty ciąg znakowy – string – i ten ‚string’ będziemy po prostu rozszerzali, wzbogacali w jakąś zawartość, treść, mniej lub bardziej sensowną.

Tak więc do dzieła!